Wednesday, March 30, 2011

Zbroić czy rozbrajać?

W tv widzę, że znowu może dojść do uzbrajania rebels, tym razem w Libii. Ktoś zarobii, a Stany jakoś nie mogą się nauczyć, że z tej broni, lub z nowej, ale z tego samego ruchu politycznego, potem strzelają do amerykańskich żołnierzy.

Stanowczo bardziej podoba mi się rozbrajanie krajów, niż uzbrajanie.

Gdy się dostarcza broni, to się niszczy ruch demokratyczny. Władzę będą mieli uzbrojeni, ci od celowania w przeciwników, i nie będzie to opozycja demokratyczna. Po zdemilitaryzowaniu mieliby szansę do głosu dojść pokojowo nastawieni, którzy nie posługują się przemocą militarną, skierowaną przeciwko własnemu społeczenstwu.

A politycy, szczególnie administracja Obamy - sam Obama! - dalej plączą się, i to jak! Wypowiedzi Obamy są niepoważnie ad hoc. Jakby myślał tylko o bieżących 5 minutach. Hillary Clinton nie jest lepsza. Nie nadają się do swojej obecnej pracy.

Sytuacja jest skomplikowana, trudna, ale na dodatek dochodzi beznadziejność administracji. Sporo się Obamie samo udało, przypadkiem, po czym zalewa, robi wrażenie, jakby tak wlaśnie sobie to wymyślił - żałosne. Ciekawe, czy siebie nabiera.




Najpierw Obama odwrócił się plecami do opozycji w Iranie. Teraz od opozycji w Syrii, która jest kluczowa. On kocha dawne czasy Zimnej Wojny, kiedy to "Wielcy" konferowali. On chce konferować z bandytami irańskimi i syryjskimi, on nie chce pomagać prawdziwie demokratycznej opozycji. Woli Arabskie Braterstwo. Nikt go o to braterstwo z potencjalnymi lub aktualnymi terrorystami i podobnymi nie pytał. Sam z siebie Obama przyznawał im prawo do uczestniczenia w rządzie.

No comments:

Post a Comment