Istnieje wiele różnych moralności. Nie ma żadnego sensu dyskutowanie, która moralność jest lepsza, a która gorsza (co by lepsza lub gorsza nie znaczyło - już tu jest pies pogrzebany, lub część jego szczątków). Natomiast miałyby sens ewentualne dyskusje nad konsekwencjami różnych "moralności", po czym można porównywać konsekwencje. Można na przykład się zastanawiać, która z moralności prowadzi do zasobniejszego społeczeństwa, mimo że pojęcie zamożności społeczeństwa jest złożone i może być różnie interpretowane (różni dyskutanci mogą mieć różne priorytety ekonomiczne).
Duch nakazów moralnych jest uniwersalny i stanowczy, ale rzeczywistość wymaga pewnych ograniczeń. Powszechnie na Zachodzie przyjęte jest przykazanie nie zabijaj!. Nawet samobójstwo jest uważane za przestępstwo lub grzech (gdy w Japonii honorowe samobójstwa były szanowane). Jednak większość ludzi nawet na Zachodzie, oraz chyba wszystkie kodeksy prawne, pozwalają atakowanemu i narażonemu na stratę życia (swojego lub innych) lub na kalectwo, zabić napastnika. Ba, można to w pewnych krajach uczynić nawet w przypadku rabunku (ochrony własności).
Przykazanie "nie zabijaj" jest skrajnym przypadkiem podstawowego nakazu Sztuki Uzgadniania:
nie przymuszaj
według którego żadna osoba ani grupa osób nie może przymuszać żadnej dorosłej, świadomej osoby - ani bezpośrednio-osobiście, ani poprzez akcje grupowe (jak głosowanie; chyba że wszyscy zainteresowani zgodzą się na głosowanie).
Chroni zasada nieprzymuszania tylko indywidualne osoby, a nie grupy i organizacje, ani żadne inne abstrakcje. (Nie należy się zgadzać na to, że opinia organizacji jest opinią jej członków; opinia organizacji jest oksymoronem, nie liczy się - liczy się tylko wola jednostek).
Przymuszanie powinno budzić zarówno w osobie przymuszanej, jak i przymuszającej, jak i w postronnych, uczucie obrzydzenia. Przymuszanie jest podłością.
Sztuka Uzgadniania i nakaz moralny nieprzymuszania nie stosuje się do tych, którzy go nie uznają. Wtedy pozostaje konflikt, a nawet taka lub inna "wojna" (działania na niekorzyść drugiej strony).
Nakaz nieprzymuszania wymaga często twórczego wysiłku intelektualnego, którego celem jest znalezienie rozwiązań, unikających przymuszanie. Nie chodzi o dyskusje konfliktowe, retoryczne, po których następuje powiedzmy głosowanie. Chodzi o poważny wysiłek, porównywalny czasem z tym, który wchodzi w najlepsze prace doktorskie. Decyzje społeczne i ekonomiczne mają ogromny wpływ na życie ludzkie, ale podejmowane są w wyniku gier politycznych, przemocy, manipulowania... Publikacja naukowa ma na ogół bez porównania mniejszy wpływ bezpośredni na jakość życia społeczeństwa, a jednak intelektualnie jest bez porównania bardziej serio niż wiele przepisów organizacyjnych, administracyjnych i paragrafów kodeksów prawnych. Przepisy administracyjne, itp., często dbają tylko o wygraną jednej ze stron, nie dbając o pozostałe.
Zgodnie ze Sztuką Uzgadniania, przy wszelkich projektach, działaniach, itd., zawsze punktem wyjścia musi być zasada nieprzymuszania, zawsze musi być przestrzegana. To ona ma kierować torem myślenia wszystkich stron, starających się podjąć pewną decyzję.
UWAGA W następnym odcinku napiszę o _praktyczności Sztuki Uzgadniania._ Wbrew odruchowi niewolników, Sztuka Uzgadniania jest w pełni pragmatyczna. Pragmatyczność jest częścią Sztuki Uzgadniania. Nawet ułamkowe wprowadzenie Sztuki Uzgadniania przyniosłoby ludziom i społeczeństwu ogromne korzyści duchowe i materialne.
No comments:
Post a Comment